Strona główna
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Ostatnie artykuły:

            Jak do tego doszło, sam nie wiem. Było piątkowe popołudnie, kiepski dzień w pracy, nerwy, zmęczenie, zniechęcenie. Dziś wyrusza droga krzyżowa na Święty Krzyż. Droga ekstremalna. Nie, to nie dla mnie. Na pewno nie dam rady. Przecież mam swoje lata, zdrowie też już nie to, no i kondycja. Nie, na pewno nie.

            Ale przecież muszę COŚ z tym zrobić. Właściwie dlaczego nie? Przecież Chrystus nie patrzył na swoją wygodę, nie szukał tego, co dobre dla Niego.

Co czuł skazując się, poświęcając się dla nas? Ja zawsze mogę zawrócić, On nie. Rozpoczynając swoją drogę, nie miał odwrotu. Co w ogóle może znaczyć moje zmęczenie wobec Jego poświęcenia? ... idę.

I wyruszyłem zaopatrzony w zapas wody, termos z kawą, parę batonów i najważniejsze – różaniec i rozważania Drogi Krzyżowej. Początek był nawet przyjemny. Msza, oczywiście spowiedź przed drogą, jeszcze tylko zawierzenie intencji Bogu i wyruszamy. Z każdym kilometrem narasta zmęczenie, ale przecież nie zawrócę. Co by było, gdyby to Jezus zrezygnował? A więc modlitwa i dalej w drogę.

I tak kilometr za kilometrem, godzina za godziną. W tym całym utrudzeniu gdzieś na dalszy plan odeszły moje sprawy. Problemy, które były tak ważne jeszcze parę godzin temu, stały się nieistotne i małe. Czy naprawdę było się czym martwić?

Następne rozważania, następne kilometry i tylko trud coraz większy.

Droga Przełomu. Czy przeżyłem przełom? Jeszcze za wcześnie, by to stwierdzić, ale wiem jedno: w pewnym sensie doświadczyłem oczyszczenia. Dotarło do mnie, jak ulotne są „ważne” ludzkie sprawy.

W czasie drogi miałem swoje upadki, chwile zwątpienia, kiedy wydawało się, że to koniec, dalej nie dam rady. Jednak doszedłem. Dokonałem tego, co wydawało się po ludzku niemożliwe. Stanąłem przed relikwiami Krzyża Chrystusowego, które w tej chwili stały się czymś więcej- istotą, źródłem, przyczyną i skutkiem. Zapłatą za poniesiony trud było uzmysłowienie sobie małości, słabości i nieporadności człowieka wobec ogromu świata oraz tego, że mając za sobą wsparcie Boga, mogę wszystko. Niemożliwe staje się możliwe. Ludzkie ograniczenia przestają być przeszkodą nie do pokonania. „Jeżeli Bóg jest z nami, któż przeciw nam”.

Żona powitała mnie stwierdzeniem, że wróciłem odmieniony, a to tylko jedna noc. Mam nadzieję, że to zmiana na stałe, bo miałem wiele do zmiany.

           Cieszę się, że wybrałem się w tę drogę. Drogę, która otwiera oczy i serca. Było to niezwykłe przeżycie.

Prawdę głosi hasło na opasce z zestawu EDK: „Warto żyć ekstremalnie”.

Kuba


    



Odsłon artykułów:
743258

Odwiedza nas 22 gości oraz 0 użytkowników.